22 kwietnia 2010

Dzień piąty...

21. 04. 2010


Świat ma w zanadrzu wiele wiecznie nierozstrzygniętych kwestii. Wiele jest mielonych do znudzenia, ale wciąż jest kilka wartych zainteresowania. Na przykład kwestia wolności ludzkiej woli. Z jednej strony biologizm człowieka, leki psychotropowe, z drugiej psychoterapia. Z jednej strony Schopenhauer, świat jako przedstawienie, bez-wolność woli, z drugiej egzystencjalizm, egzystencja wyprzedzająca esencję, oraz nietzscheanizm – twórcza moc nadczłowieka.
W tym wszystkim brakuje podstawowego rozdzielenia – rozum i emocje. Większość ludzi tak naprawdę nie panuje nad swoimi emocjami, ale fakt, że są one umiarkowane i względnie spokojne sprawia, że panującym poglądem na ten temat jest całkowita wolność woli i człowieka. Człowiek, zdaniem tych ludzi, może dowolnie zmieniać swoje odczucia. Jest to bardzo krzywdząca interpretacja. I bardzo nieprawdziwa – jak większość masowych twierdzeń. Ludzie ci, pozornie panujący nad sobą, tak naprawdę są niewolnikami emocji. Człowiek jest z natury niewolnikiem swych emocji – fakt, że emocje te są względnie neutralne sprawia, że myślimy, że nad sobą panuje. Dopiero człowiek, którego emocje są jak morze podczas burzy, może zrozumieć, jak jest naprawdę. Bo zrozumieć znaczy poczuć.
Umysł jest podzielony na dwie sfery – racjonalną, analityczną, maszynę do liczenia, weryfikowania, logiki, oraz emocje – pozbawione kontroli. Umysł racjonalny musi mieć kontrolę. W praktyce bardzo rzadko tak jest – ludzie ulegają złudzeniu wolności. Kontrolę jednak można uzyskać – konieczna jest do tego przede wszystkim świadomość braku kontroli, jako punkt wyjściowy, oraz praca na sobą. Paradoksalnie więc człowiek targany skrajnymi emocjami ma większą szansę na uzyskanie kontroli – bo zdaje sobie sprawę, że jej nie ma.
Emocje nie mają prawa dominować nad Życiem. Nie mają prawa stać się esencją człowieka. Życie jest wtedy pozbawione ładu, ciągłości, w którymś momencie, prędzej lub później, urwie się, zmieni, trzeba będzie zaczynać od nowa. Kontrola umysłu pozwala zachować ciągłość – emocje są wtedy narzędziem, zmysłem, jak smak czy dotyk. Służą. Nie kontrolują.
Czuciowiec musi dążyć do kontroli nad emocjami, bowiem tylko używając uczuć jak zmysłów, można poznać całą gamę smaków świata – zamiast być tylko smakiem chwili, dłuższej lub krótszej.
Potrzeba nam twardego podłoża, by budować na nim Życie. By Tańcząca Radość nie zrujnowała prowizorycznej, emocyjnej podłogi. Trzeba budować na skałach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz