15. 03. 2010
„Człowiek, którego wiedzie poczucie piękna, przemieni przypadkowy zbieg okoliczności (...) w motyw, który już pozostanie w kompozycji jego życia. Wraca do niego, powtarza go, zmienia rozwija – jak kompozytor temat swej sonaty.”
Milan Kundera
Tradycyjnie, w sobie tylko znany sposób, odpłynąłem od początkowego tematu, więc piszę dziś jeszcze raz. Kim jest ten wciąż przywoływany przeze mnie czuciowiec? Skojarzenia z hedonizmem są dobre, aczkolwiek nieprecyzyjne. Jeśli zaś chodzi o pochodne hedonizmu, jest ich kilka – wywyższanie przyjemności cielesnych (nie Take znów złe zresztą), konsumpcjonizm, oraz epikureizm. Epikurejczycy są duchowymi hedonistami, a ich zdaniem szczęściem jest już brak cierpień. Moim skromnym zdaniem brak cierpień to dopiero dobre podłoże do szczęścia, ale cóż – tak twierdzili.
Czuciowiec nie jest nikim z powyższych. Jest człowiekiem skierowanym na odczucia, emocje, wrażenia, ulotne impresje. Kimś, kto dostrzeże piękno tęczy nie tylko w niej samej, ale także w jej ulotności. Kimś, kto z krótkości i żałosności życia potrafi uczynić jego największą zaletę. Kimś, kto potrafi kierować się pięknem i tworzyć piękno. Kimś, kto potrafi dostrzec piękno w brzydocie. Dekadent, turpista, platonik, nietzscheanista, hedonista, asceta, sędzia przestępca, prokurator, rzeźbiarz i jego rzeźba – w jednej osobie.
Czuciowiec to ktoś, kto nie boi się bólu. Złe doznania też są doznaniami, ba, zazwyczaj są w oczywisty sposób intensywniejsze od dobrych. Nie unika życia, nie ogląda go i nie przeżuwa – przeżywa, odczuwa. Intensyfikuje wszelkie doznania.
Jest człowiekiem wolnym i daje wolność innym. Nikogo nie poucza, jak ma żyć, reaguje jednak, gdy ktoś czegoś zabrania. Nienawidzi zakazów, ograniczeń. Człowiek jest przeznaczony do wolności, do wolności indywidualnej, takiej, jakiej chce.
Człowiek lekki i ciężki zarazem. Fascynujący, niezwykły, inspirujący. Tym chcemy się stać! Tacy bądźmy!
Poeci wycia wiatru na brutalnych skałach życia i śmierci.
22 kwietnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz