03. 05. 2010
„Rządzimy materią, bo rządzimy umysłami. Rzeczywistość mieści się w mózgu.”
George Orwell, „Rok 1984”
Turbulencje w moim własnym rozumowaniu i pojmowaniu świata stały się przyczynkiem nowego problemu do pisemnego roztrząśnięcia. Co to znaczy „być jakimś”? Jacy w ogóle jesteśmy? Czy to nasze bycie-jakimiś to wartość stała, zmienna? Czy w ogóle istnieje, czy jest kolejnym pustym pojęciem w słowniku?
Moim zdaniem jest to wart
ość stała o tyle, o ile taka będzie w naszym odczuciu. Innymi słowy mówiąc, jest to kolejna wartość relatywna. Należy ją podzielić na dwa zasadnicze czynniki – nasze-o-nas-mniemanie i innych-o-nas-mniemanie, przy czym ten drugi jest oczywiście wartością fikcyjną, bo składa się z niezliczonej ilości opinii, których nawet nie znamy. Z tego względu, a także jeszcze innego, wartość pierwsza, prywatna, subiektywna, ma zdecydowanie większe znaczenie. Tym drugim względem jest jeszcze fakt, że nasza opinia o nas nadaje ton naszemu działaniu. Nie cudza, bo jej nie znamy. W tym mieści się nasza pewność siebie, nasza opinia na temat naszego wyglądu, nasze zdanie o zdaniu innych o nas.
I ten trzeci czynnik jest właśnie pułapką. Nasze zdanie o zdaniu innych o nas. Tak naprawdę zdanie innych nie ma znaczenia dla naszego samopoczucia ani postępowania, ponieważ go nie znamy. Tworzymy sobie o nim tylko wyobrażenie. Są więc ludzie, którzy będą szli przez życie z absolutną pewnością swej zabójczej atrakcyjności, siły itd., są tacy, którzy będą się czuć śmieciami, życiowymi odpadami. Jest to zaś wszystko kreacja naszego umysłu.
Świat mieści się w naszym umyśle. Bez względu na to, czy istnieje obiektywny, absolutny świat, czy nie, my żyjemy tylko i wyłącznie w naszej własnej jego projekcji. A ona jest subiektywna, jest od nas zależna. Z samego faktu jej psychiczności wynika jej podatność na zmiany. Można zmieniać historię, regulować fakty, jak w „Roku 1984”, ale na co dzień regulujemy tylko własny, prywatny świat, na mniejszą skalę.
Nasz umysł filtruje informacje. Niezależnie od nas. Jesteśmy w każdym momencie naszego życia okłamywani przez nas samych. Chociaż okłamywani to złe słowo. Nie dostajemy pełnego obrazu sytuacji. Mówiąc wprost, każdy bodziec z zewnątrz, z obiektywności, jest poddany prewencyjnej cenzurze. Nawet to wszystko, co dostajemy do obmyślenia, jest tylko częścią prawdy. Nie muszę chyba nawet mówić, że to, co świadomie już z tą częściową „prawdą” robimy, zostawia z niej jeszcze mniej. Wszystko jest poddawane konfrontacji z racjonalnym umysłem i emocjami. Emocjami są np. przekonania. Trzeba wielu bardzo racjonalnych dowodów, by obalić przekonanie. A poza tym wtedy nowo uznany fakt sam staje się przekonaniem i kółko się zamyka.
Człowiek jest z natury oderwany od rzeczywistości. Istnieje we własnym prywatnym świecie. Czy nie wydawało wam się czasem dziwne, że oto idziecie we wspaniałym humorze ulicą, kontemplując piękno świata i śmiejąc się od ucha do ucha, a spotkaliście człowieka, który szedł bardzo smutny, a jego świat był tworem złego boga? Albo takiego, który był wypełniony lękiem? A może było odwrotnie – kontemplowaliście ohydę, zło i cierpienie świata, a ktoś bezczelnie i nieczule szedł z szerokim uśmiechem?
Czy naprawdę myślicie, że widzieliście ten sam świat?
„Reszta jest milczeniem.”
„Właśnie fakty nie istnieją, jedynie interpretacje.”
Friedrich Nietzsche
3 maja 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Racja...
OdpowiedzUsuń