wdech
zimnego powietrza, smrodu gnijących liści
oparów absurdu, oponenta pustki
wydech
coraz zimniej, tlen jest radioaktywny
w moich żyłach mieszanina toksycznej mazi
z dawką alprazolamu
za dużą
hermetyczna patologia
gnijąca w środku, zepsute ciało
brudny mózg
zamknięta w lodowej skorupie
i ruinie uśmiechu
lodowa rzeźba wyciosana
piłą mechaniczną
a przecież bije tam coś w środku
przemarznięta pompa na skraju sił
łudząca się wyobrażeniem Ciepła
udało się! kilka kroków do przodu
łapię marzenie
a ono
pryska
wbija się odłamkami w obojętne oczy
które już nawet nie umieją krwawić
potem znów szkodliwy nadmiar
uzależniających leków
żeby przetrwać noc
i przywołać cień Nadziei
kurwy, która nie pozwala
zakończyć
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz