13 listopada 2010

wdech

wdech
zimnego powietrza, smrodu gnijących liści
oparów absurdu, oponenta pustki

wydech
coraz zimniej, tlen jest radioaktywny
w moich żyłach mieszanina toksycznej mazi
z dawką alprazolamu
za dużą

hermetyczna patologia
gnijąca w środku, zepsute ciało
brudny mózg

zamknięta w lodowej skorupie
i ruinie uśmiechu
lodowa rzeźba wyciosana
piłą mechaniczną

a przecież bije tam coś w środku
przemarznięta pompa na skraju sił
łudząca się wyobrażeniem Ciepła

udało się! kilka kroków do przodu
łapię marzenie
a ono
pryska
wbija się odłamkami w obojętne oczy
które już nawet nie umieją krwawić

potem znów szkodliwy nadmiar
uzależniających leków
żeby przetrwać noc
i przywołać cień Nadziei
kurwy, która nie pozwala
zakończyć

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz