6 grudnia 2010

ruina

spójrz
oto życie dobiega końca
pękają kolumny wybuchają okna
jazgot gnącej się stali ze zbrojeń ścian
agonalny wrzask gmachu
marmury we krwi ludzi zabitych kawałkami sufitu
fortepian w drzazgach
tłum zadeptuje się w panicznej ucieczce
pielgrzymce ku śmierci przez okno na bruk
stoję i patrzę

20 komentarzy:

  1. Ktoś zauważył. Michał rób co chcesz, tylko nie strasz ludzi, ok? Jesteś chory to jasne. I nie trzeba być psychiatrą żeby to zauważyć. Czasami ludzie o zdrowych zmysłach też nie chcą żyć, tylko wiesz, nie informują całego świata o swoich zamiarach a skoro Ty tak robisz to jest to wołanie o pomoc. Leć po prostu do lekarza z tym problemem. Potrzebujesz terapii. Na forum ludzie są dobrzy, oni nie mają funkcji popierania głupoty tylko mają działać jak wytrzeźwiałka. Sami mają problemy ale walczą i właśnie do tego chcą Cię skłonić. Nikt Ci nie może pomóc w tym co chcesz, w dalszej destrukcji, na takie wsparcie nie możesz liczyć, możesz liczyć na porządnego kopa aż dolecisz do odpowiednich wniosków. trzymaj się

    OdpowiedzUsuń
  2. Nikogo nie straszę. Piszę wiersze, kiedy jest mi źle, to pomaga mi rozładować emocje.

    Też walczyłem całe życie. Wiesz co się zmieniło? Nic. Każdy kolejny dzień to rozczarowanie, każdy kolejny człowiek to rozczarowanie, każda nowa nadzieja to rozczarowanie. Cały dzień tylko okrutnie się nudzę i czekam na noc, wiedząc, że znów nie będę mógł zasnąć pomimo okrutnego zmęczenia.

    I wiedz, że jeśli w końcu postanowię się zabić, nie będę wołał o pomoc, nie będę pisał głupich liścików. Napiszę tylko do mamy, bo myśl, że moje ciało będzie rozkładać się zapomniane nie sprawia mi szczególnej przyjemności. Poza tym dam jej instrukcje dotyczące pogrzebu - czyli żadnych ceremonii, żadnych ogłoszeń, żadnych ludzi, żadnych pokazowych wystaw trupów nafaszerowanych chemią, żeby ludzie mogli poprawić sobie samopoczucie przychodząc wyrazić swój "żal". Spalić i wyrzucić. Nie będzie to też pokazówka w stylu "wezmę troszeczkę leków i przestraszę ludzi, żeby mnie pokochali".

    Umrę w samotności, tak, jak żyłem. W nocy. Zatrzymam serce Metocardem i uśpię się Xanaxem. Powinno pójść gładko i bezboleśnie.

    I nie mówię tego, żebyś się nade mną litowała. Po prostu odpowiadam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam pytanie: W jaki sposób walczyłeś? Co konkretnie robiłeś? I jeszcze drugie.Powiedz czy masz terapię.
    Zaznaczam, że nie jestem mądra, nie mam odpowiedzi na wszystko ale stawianie pytań jest potrzebne. Powiedz czy czytasz o BPD? Nie wiem co by Ci pomogło, może miła (ale nie pozbawiona logiki) rozmowa. LOGIKA, Michał, tu jest klucz. Zrób początek.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem kto pisał tutaj jako anonim aczkolwiek niestety nie pomógł Michałowi. Z informacji jakie się rozeszły potwierdzone przez kilka osób wynika jasno iż Michała nie ma już z nami. Spełnił to co napisał.

    NN

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak. Michał odszedł, bo w czas nikt nie zauważył, że ten chłopak ma problem.
    Nikt w czas mu nie pomógł.!

    OdpowiedzUsuń
  6. Byłam tam i robiłam wszystko żeby go ratować. Spełniło się to czego chciał. Teraz jest mu lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chodziło mi o to, że nikt w czas nie pomógł mu wyjść z depresji, w którą Michał popadł!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wierz mi, że ktoś próbował, nawet nie jedna osoba, lecz co z tego, kiedy każda próba była przez niego samego negowana.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurczę, ale co się w ogóle z Nim stało?
    Fakt, był cichy i spokojny, ale kiedyś często uśmiechnięty.
    Nigdy w życiu nie spodziewałabym się po Nim takiego kroku.

    OdpowiedzUsuń
  10. Śmiał się częto. Miał wspaniałą mame...

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiem, że się śmiał. Mamę miał przecudowną. ;)
    Wiecznie uśmiechnięta kobieta.
    Jak On mógł zrobić jej coś takiego? :(

    OdpowiedzUsuń
  12. szkoda matki, byl jedynakiem

    OdpowiedzUsuń
  13. Ludzie, nie wypisujcie tu "Jak on mógł zrobić jej cos takiego?". Miałm problem, nie potrafił sobie pomóc. Nikt i nic mu zycia nie zwróci. I nie zrobił tego swojej mamie, po prostu nie chciał już żyć. Nie popieram tego, co zrobił. Ale teraz juz nie można nic zrobić...

    OdpowiedzUsuń
  14. To jeżeli miał problem, to dlaczego nikt mu nie pomógł???!!!
    Nawet na siłę, bo jak ktoś wcześniej wspomniał
    Michał nie chciał dać sobie pomóc!\
    Ale gdyby ktoś zmusił go, do leczenia chociażby nie musielibyśmy teraz żałować Jego matki!

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak w ogóle śmiesz pisać takie bzdury? Jak śmiesz oskarżać kogokolwiek o to, że Michałowi nie pomógł? Myślisz, że nie było osób, które chciały mu pomóc? Które mu pomagały jak mogły? I jeszcze to bezczelne "musimy żałować". Nie musisz. Nikt Ci nie każe.

    OdpowiedzUsuń
  16. Pamiętam go z czasów kiedy Jego Wspaniała Mama prowadziła zajęcia teatralne... Fajny i miły chłopak... miał coś w sobie dziwnego... ale.. To dla mnie szok...

    OdpowiedzUsuń
  17. Wiele osób próbowało.
    Wiem, bo jestem jedną z nich.
    Na darmo.
    Jestem w szoku, nie mogę się pozbierać, wszędzie On.
    Po prostu wszędzie.
    Czuję się winna, że może powinnam lepiej..
    Proszę, nie piszcie tutaj jakiś pretensji, etc.
    To boli.

    OdpowiedzUsuń
  18. nic mu naszym użalaniem nie pomożemy, teraz już tylko modlitwa za niego, aby przy Miłosiernym Bogu znalazł odpowiedzi na wszystkie swoje pytania i wątpliwości...
    "Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą..."

    OdpowiedzUsuń
  19. Weźcie ludzie może teraz zastanówcie się nas sobą, bo może to teraz Wam przydałaby się jakaś pomoc. Czemu nikt mu nie pomógł? A czemu Ty nie pomogłas/eś? Pomagaliśm mu. Nie jedna osoba mu pomagała. Michał także miał pomoc specjalistyczną. Skończcie w końcu te brednie i gówna tu wpisywać, to nie strona składania czci wobec jego mamy, czy też wspominki o Michale. To jego blog. Jego dzieła. Wiec podziwiajcie to, a nie piszecie nieodpowiednie rzeczy w nieodpowiednim miejscu. Amen.

    OdpowiedzUsuń